lekhafoods
autorImage12
Thursday, July 25, 2013,3:20 AM by
M Neha

Posted in

Rate this Article:

 Print Hits: 5,701

GARLIC PICKLE

Makes :
1 Small Jar

Preparation Time :
10 minutes

Cooking Time :
15 minutes

Preparation Method :

  • Blend all the roasted seeds and grind in to a fine powder. Keep aside.
  • Heat oil in a skillet.
  • Add garlic cloves and saute well.
  • Add the powder in the skillet and mix with garlic.
  • Add salt, turmeric powder, red chilli powder and Saute well.
  •  Pour Lemon Juice and Sesame oil on it.
  • Cook for 5 minutes.
  • Let it cool and preserve it in glass bottles.

INGREDIENTS

  • 200 grams garlic cloves, cleaned
  • 100 grams lemon juice
  • 1½ tablespoon cumin seeds, roasted
  • 2 tablespoon fenugreek seeds, roasted
  • 2 tablespoon roasted coriander seeds
  • Salt, as per taste
  • 4 tablespoon red chilli powder
  • 1 teaspoon turmeric powder
  • 50 ml sesame oil 

182 comments for “Garlic Pickle”

Jak odbierać włoskie kanały telewizyjne w Polsce

Product rating: 4.8 ★★★★★ (109)

Pytanie wraca regularnie: czy montaż anteny satelitarnej na dachu w kamienicy albo na bloku gdzieś za Wisłą da się oglądać włoską telewizję tak jak w Mediolanie czy Rzymie. Da się, i to bez stawiania drugiej anteny. Najważniejsze włoskie stacje lecą z tej samej grupy satelitów Hot Bird na pozycji 13°E, z której polscy widzowie biorą pakiety Polsat Box i Canal+. Krótko mówiąc, jeśli macie już sprawny zestaw nastawiony na polskie programy, to fizycznie patrzy on dokładnie tam, gdzie trzeba.

Antenę kieruje się na południe, z bardzo niewielkim odchyleniem na zachód. To w zasadzie wszystko, co trzeba zapamiętać o kierunku. Cała reszta sprowadza się do dobrania sprzętu i kilku decyzji, które rozstrzygają, ile z włoskiej oferty naprawdę wejdzie na ekran. I tutaj zaczyna się robić ciekawie, bo nie wszystko, co włoskie, złapiecie ot tak.

Co obejrzysz za darmo, a po co sięgnąć po kartę

To rozróżnienie jest najważniejsze w całej zabawie. Część włoskich kanałów nadaje otwarcie, czyli bez żadnego kodowania, i wystarczy je wyszukać w odbiorniku. Kłopot w tym, że ta otwarta pula bywa kapryśna. Stacje regionalne, informacyjne czy muzyczne potrafią pojawić się na sezon, a potem przeskoczyć na płatną pojemność i zniknąć z listy. Z włoskiej muzyki długo trzyma się RTL 102.5, bywa też dostępny informacyjny TgCom24 oraz dwa warianty Canale Italia. To jednak ułamek tego, co kojarzy się z telewizją zza Alp.

Najbardziej rozpoznawalne pozycje, czyli Rai 1, Rai 2 i Rai 3 w jakości HD oraz komercyjne Canale 5, Italia 1 i Rete 4, są dziś szyfrowane. Nadawcy zamknęli je dla widzów jednej konkretnej platformy. Bez właściwej karty zostanie wam po nich czarny ekran z komunikatem o kodowaniu. Trzeba więc podjąć decyzję, czy poprzestajecie na garstce otwartych kanałów, czy chcecie pełnej oferty.

Platforma tivùsat bez stałych opłat

Ta platforma nazywa się tivùsat. Powołali ją do życia wspólnie Rai, Mediaset oraz operator telekomunikacyjny TIM, a pomyślano ją dla Włochów mieszkających tam, gdzie kiepsko dociera antena naziemna. Cały myk polega na tym, że tivùsat nie ma abonamentu. Płaci się raz, za kartę dostępu, i ogląda bez comiesięcznych rachunków. W pakiecie jest grubo ponad 180 pozycji telewizyjnych i radiowych, z czego kilkadziesiąt w jakości HD, a najnowsze karty otwierają dodatkowo kanały 4K.

Sama karta nie wystarczy. Potrzebny jest jeszcze tak zwany moduł, czyli niewielka wkładka z czytnikiem, którą umieszcza się w gnieździe telewizora albo dekodera. Kartę wsuwa się do modułu, a moduł do sprzętu. W obiegu są 2 wersje: starsza złota, opisywana jako ORO, oraz nowsza czarna, która radzi sobie z transmisjami w 4K.

Jest jeden haczyk, o którym dobrze wiedzieć przed zakupem. Rejestracja świeżej karty bywa prowadzona przez włoski system, który dopytuje o włoski adres sieciowy, włoski numer telefonu i tamtejszy numer podatkowy, znany jako codice fiscale. Dla kogoś bez tych danych aktywacja od zera potrafi być drogą przez mękę. Dlatego część kupujących wybiera egzemplarze sprzedawane już z aktywną kartą, której ważność opisano na lata naprzód. Warto to sprawdzić w momencie zakupu, żeby nie zostać z modułem, który niczego nie odblokuje.

Sprzęt, czyli od czego zacząć zakupy

Listę da się ułożyć krótko, bez pakowania się w drogie nowości. W okolicach stolicy pod 13°E sprawdza się czasza o średnicy 80 cm. Mniejsze, 60-centymetrowe lustro bywa absolutnym minimum i przy gorszej pogodzie potrafi odmówić posłuszeństwa, więc nie ma co oszczędzać akurat na tym elemencie. Jeśli przed talerzem rosną drzewa albo stoi sąsiedni budynek, który podgryza kawałek nieba na południu, lepiej od razu sięgnąć po 90 cm. Większe lustro zbiera więcej sygnału i daje zapas na ulewę.

  • Czasza: stalowa malowana proszkowo albo aluminiowa. Z polskich marek powszechnie kupicie Corab i Famaval, popularny jest też TechniSat. Liczy się sztywność lustra, bo wygięta blacha gubi punkt i nie da się jej potem porządnie ustawić.
  • Konwerter, czyli głowica na ramieniu anteny: w wersji pojedynczej do jednego odbiornika, twin do 2, a quad do 4. Markowe modele Inverto, Televes czy FTE mają niski szum, rzędu 0,1 dB, i mniej kaprysu podczas deszczu.
  • Uchwyt i maszt: stalowy, ocynkowany, przykręcony do ściany na solidnych kotwach. Maszt musi stać w pionie, inaczej skala kątów z tyłu anteny przestaje cokolwiek znaczyć.
  • Kabel: koncentryczny dobrej klasy, z gęstym oplotem rzędu 77 procent, zakończony wtykami typu F. Cienkie przewody z marketu tłumią sygnał i z czasem przepuszczają wilgoć pod wtyk.

Do oglądania zostaje jeszcze odbiornik. Tu macie 3 drogi. Pierwsza to gotowy, certyfikowany dekoder tivùsat sprzedawany razem z kartą, do podłączenia od ręki. Druga to wspomniany moduł z kartą, wsunięty w gniazdo nowoczesnego telewizora, o ile ma on wbudowany tuner satelitarny. Trzecia, najtańsza, dotyczy tylko kanałów otwartych: wystarczy dowolny tuner obsługujący nowszy standard satelitarny i kompresję obrazu HEVC, a takie pudełka są dziś naprawdę tanie.

Jak samodzielnie ustawić talerz

Montaż to robota dla kogoś, kto nie boi się drabiny i pewnie dokręci uchwyt. Reszta jest do ogarnięcia w jedno popołudnie. Kolejność wygląda tak.

  • Najpierw miejsce. Antena musi widzieć kawałek nieba na południu, bez przeszkód na drodze. Świeżo postawione rusztowanie na elewacji, rozrośnięty klon przed balkonem albo wyższy blok tuż obok potrafią odciąć odbiór, więc dobierzcie punkt z głową.
  • Potem maszt. Przykręcacie go do ściany i sprawdzacie poziomicą, czy stoi idealnie pionowo. Tego kroku nie wolno odpuścić, bo krzywy maszt zafałszuje wszystkie późniejsze ustawienia.
  • Kierunek i pochylenie. Czaszę obracacie na południe z drobnym odchyleniem na zachód. Z tyłu lustra reguluje się jego pochylenie ku górze, a samą głowicę lekko obracacie w obejmie, żeby trafić w polaryzację sygnału.
  • Okablowanie. Kabel prowadzicie od głowicy w dół, do odbiornika. Na obu końcach ściągacie kawałek izolacji i nakręcacie wtyk F, pilnując, żeby cienkie druciki oplotu nie dotknęły środkowej żyły, bo to zwiera linię. Wtyk od strony anteny dokręcacie do wyjścia głowicy, drugi wpinacie do gniazda opisanego jako wejście anteny w dekoderze.
  • Pomiar. Najwygodniej podłączyć tani miernik sygnału, ale w biedzie wystarczy menu odbiornika z paskiem siły i jakości. Antenę przesuwacie milimetrami, po każdym ruchu czekając kilkanaście sekund, aż wskazanie przestanie skakać.
  • Dostrojenie. Gdy obraz wskoczy, walczcie nie o samą siłę, lecz o jakość. To ona przesądza, czy w deszcz obraz się nie rozsypie. Drobne obroty głowicy w obejmie i delikatne dosuwanie jej do lustra potrafią dorzucić kilka procent.

Jest prosty sposób, żeby upewnić się, że antena patrzy na właściwą grupę satelitów. Po przeszukaniu pasma Hot Bird sypie dziesiątkami pozycji włoskich i arabskich, czego z żadnego innego kierunku nie zobaczycie. Jeśli na liście widać taką mieszankę, kierunek jest dobry. Gdyby mimo prób miernik uparcie trzymał zero, a niebo nad anteną jest czyste, zwykle taniej i szybciej wychodzi wezwanie montera z prawdziwym przyrządem, niż kolejne godziny kręcenia talerzem po omacku.

Włoskie kanały razem z polskimi na jednym zestawie

Skoro Hot Bird wozi i polskie pakiety, i włoskie stacje, jeden talerz obsłuży obie rzeczy naraz. Najprościej, gdy telewizor ma gniazdo na moduł. Wkładacie do niego moduł operatora z polskimi programami, a włoskie kanały otwarte i tak wskoczą same po przeszukaniu pasma. Jeśli marzy wam się do tego pełna włoska oferta, dokładacie drugi moduł z kartą tivùsat albo osobny mały odbiornik wpięty w wolne wyjście głowicy. Stąd bierze się sens konwertera twin lub quad: każde wyjście to jeden niezależny tor, więc na jednym ekranie leci polski mecz, a na drugim włoski serial, bez wzajemnego przeszkadzania.

Gdyby kiedyś przyszła ochota na coś więcej niż Włochy, na przykład na kanały niemieckie czy francuskie, dokłada się drugą głowicę typu monoblock ustawioną na sąsiedniego satelitę i przełącznik, który podaje do dekodera sygnał z obu kierunków. Do samej włoskiej telewizji nie jest to potrzebne, ale dobrze wiedzieć, że jedna antena daje się tak rozbudować.

Warto też rozwiać typowe nieporozumienie wokół sprzętu polskich operatorów. U Canal+ nowsze dekodery 4K, takie jak Ultrabox+ 4K czy Dualbox+ 4K, oddaje się wyłącznie w wynajem, a na własność, w ofercie przedpłaconej, idzie tylko model HD o nazwie WiFiBox+. Polsat Box prowadzi to podobnie: pudełka 4K wypożycza, a na półkach sklepów RTV bywa za to dostępny Evobox Stream przypisany do oferty internetowej. Do włoskich kanałów żaden z tych dekoderów nie jest wam potrzebny, bo otwarte stacje złapie każdy zwykły tuner, a płatną włoską pulę odblokowuje karta tivùsat wpięta przez moduł.

Co robić, gdy znika obraz

Najczęstsza przyczyna nagłego czarnego ekranu jest banalna. Po wietrznej nocy talerz potrafi minimalnie się obrócić, a przy odbiorze spod 13°E nawet ułamek stopnia robi różnicę między pełnym obrazem a zerem. Zanim zaczniecie wymieniać sprzęt, przejdźcie po kolei kilka punktów.

  • Wtyki i kabel. Wilgoć, która dostała się pod wtyk przy głowicy, albo przetarty gdzieś przewód to klasyka gatunku. Rozkręćcie złącze i obejrzyjcie, czy żyła nie jest zielona od utlenienia.
  • Nowa przeszkoda. Sprawdźcie, czy od ostatniego razu nic nie stanęło na drodze sygnału: rusztowanie, nowy szyld na sąsiednim dachu, rozrośnięte gałęzie drzewa.
  • Ustawienie odbiornika. Niektóre dekodery, choćby Evobox, wychodzą z fabryki nastawione na głowicę w trybie Unicable. Podpięte do zwykłej instalacji nie widzą sygnału, dopóki w menu anteny nie przełączycie typu konwertera na uniwersalny.
  • Siła kontra jakość. Jeżeli odbiornik pokazuje wysoką siłę, ale niską jakość, antena celuje odrobinę obok albo głowica jest źle obrócona. Wtedy wraca się do delikatnego strojenia z poprzedniego etapu.

Gdy obraz nie tyle znika, co rozpada się na kwadraty przy każdej większej chmurze, to znak, że sygnału jest za mało na styk. Pomaga wówczas przejście na większą czaszę, lepsza głowica albo poprawienie kąta, bo przy granicznym poziomie ulewa potrafi zepchnąć odbiór poniżej progu, przy którym dekoder jeszcze cokolwiek odczyta. Jeśli mieszkacie w miejscu osłoniętym wysokimi blokami i każde z tych ustawień zawodzi, czasem jedynym wyjściem okazuje się przeniesienie anteny na inną ścianę albo wyżej, a to już dobry moment, żeby zadzwonić po montera.

What's new @ lekhafoods.com

Review www.lekhafoods.com on alexa.com
 Leave a Comment 

Hi...You've decided to leave a comment. That's fantastic! Please keep in mind that comments are moderated and rel="nofollow" is in use. So, please do not use a spammy keyword or a domain as your name, or it will be deleted. Let's have a personal and meaningful conversation instead. Thanks for dropping by...

(required - not published)

 Name* 
 E-mail* 

©Copyright 2012, lekhafoods, All Rights Reserved

Engineered by ZITIMA