VEGETABLE POPPADOM ROLLS
Preparation Method :
- Fry the tomatoes in little oil. Add the turmeric powder, red chilli powder and green coriander to the boiled vegetables. Mix well.
- Remove from heat and keep aside to cool. Divide the mixture equally into 4-6 portions.
- Take a poppads and dip it in water to make it pliable. Put one portion of the vegetable mixture along the centre and roll.
- Press and seal the ends. Repeat with the other poppadoms.
- Heat the oil in a wok or pan; deep-fry the rolls till crisp. Remove immediately and serve hot.
INGREDIENTS
- 1 Carrot, chopped, boiled and drained
- 1 Potato, chopped, boiled and drained
- 1 Tomato, chopped
- 1 Cauliflower, chopped, boiled and drained
- 4-6 medium-sized Poppads
- 6-9 French beans, chopped, boiled and drained
- ¼ teaspoon Turmeric powder
- 1 tablespoon Fresh green coriander leaves, chopped
- Red chilli powder and Salt to taste
- Cooking oil for frying
3 comments for “Vegetable Poppadom Rolls”
Jak pogoda i pora dnia wpływa odbiór telewizji z anteny satelitarnej
Od kilkunastu lat montujemy i serwisujemy anteny pod Warszawą i w samej stolicy. Jedno powtarza się co roku jak w zegarku: telefon u nas dzwoni najgłośniej wtedy, kiedy za oknem zmienia się pogoda. Wiosną dzwonią jedni, latem drudzy, a zimą jeszcze inni, i prawie zawsze chodzi o to samo, czyli o nagle posypany obraz. Warto wiedzieć, czemu tak się dzieje, bo sporą część tych usterek usuniecie sami w kwadrans, bez wzywania kogokolwiek na dach.
Telewizja z talerza, czy to od Polsatu, czy od Canal+, stoi na bardzo prostym założeniu: antena musi mieć czysty widok na satelitę. U nas talerz na satelitę Hotbird kieruje się na południe, z malutkim odchyleniem w stronę zachodu. I dopóki na tej linii nic nie stoi, a sprzęt jest sprawny, obraz trzyma się dobrze przez okrągły rok. Problem w tym, że pory roku potrafią tę linię i sam sprzęt nieźle pokrzyżować.
Co naprawdę mówią paski w dekoderze
Zanim zaczniemy narzekać na pogodę, warto nauczyć się czytać własny odbiornik. W pudełkach od Polsatu, choćby w Polsat Box 4K, oraz w dekoderach Canal+ typu Ultrabox+ 4K wystarczy przytrzymać przez około 3 sekundy czerwony klawisz z literką i, żeby na ekranie wyskoczyło okienko z dwoma paskami.
Pierwszy pasek to siła, czyli ile sygnału w ogóle dociera z konwertera do dekodera. Drugi to jakość i to on jest ważniejszy. Można mieć siłę nabitą pod sufit, a jakość na zerze, bo talerz patrzy obok satelity. Oba paski powinny świecić na zielono. Łatwo to sprawdzić, przeskakując na kilka różnych kanałów, bo każdy idzie z innego transpondera. Dobrze podejrzeć ten na częstotliwości 11.508 GHz, bo przy poprawnie ustawionym 80-centymetrowym talerzu jakość powinna tam sięgać przynajmniej 3/4 długości paska.
Fachowcy patrzą jeszcze na liczbę o nazwie MER, podawaną w decybelach. To miara czystości cyfrowego sygnału. Dla standardu DVB-S2 dolna granica to jakieś 12 dB, ale my przy montażu celujemy w 15 dB albo więcej. Czemu z takim zapasem? Bo to właśnie te dodatkowe decybele ratują obraz, gdy nadejdzie ulewa albo mokry śnieg. Antena ustawiona ledwo na styk da piękny obraz w pogodny dzień i całkowicie polegnie przy pierwszej burzy.
Wiosna, czyli zielsko kontra talerz
Wiosną najczęściej winne są… liście. Drzewo, które zimą przepuszczało sygnał goło, w maju zasłania go gęstwiną mokrych liści. Fala z satelity nie umie ominąć przeszkody, leci po linii prostej, więc młoda brzózka czy rozrośnięty świerk sąsiada potrafi obciąć jakość akurat o te brakujące parę procent. Objaw jest wymowny: rano dobrze, a wieczorem albo po deszczu obraz się sypie, bo wilgotne liście tłumią mocniej niż suche.
Co z tym zrobić? Najtaniej podnieść talerz wyżej na tym samym maszcie albo przesunąć go w bok o pół metra, byle wyjść ponad koronę drzewa. Czasem starczy przyciąć jedną gałąź. Wiosna to też pora, żeby wejść na dach i obejrzeć całość po zimie. Sprawdźcie po kolei:
- czy uchwyt anteny nie chodzi i nie odszedł od ściany,
- czy śruby trzymające ramię konwertera nie obluzowały się od mrozu,
- czy uszczelki na złączach przy konwerterze nie popękały,
- czy w miejscu wejścia kabla do budynku nie zbiera się woda.
Lato, gdy sygnału jest za dużo
Latem dzwonią do nas ci, którzy są przekonani, że upał wysusza sygnał. Sprawa jest ciekawsza. Owszem, gorące popołudnia bywają winne, ale rzadziej przez samą temperaturę powietrza. Trafiają się instalacje, gdzie obraz znika regularnie tylko między 12 a 16, czyli w środku dnia. Bywa, że odpowiada za to przegrzany, podstarzały konwerter, który po nagrzaniu słońcem zaczyna gubić sygnał. Wymiana takiej głowicy zamyka temat.
Druga, mniej oczywista rzecz: sygnału potrafi być za dużo. Kto ma krótki kabel i mocny konwerter, temu dekoder bywa przesterowany, trochę jak głośnik puszczony na full. Wtedy montażysta anten satelitarnych wpina mały tłumik, który ścina nadmiar, i obraz wraca. Latem dochodzi też burza z prawdziwego zdarzenia. Gruba chmura deszczowa, która wejdzie na linię między talerz a satelitę, tłumi sygnał na tyle, że na kilka minut obraz zamiera. Na to nie ma cudownego sposobu, choć większy talerz, na przykład 90 zamiast 60 cm, przetrzyma ulewę dłużej, zanim odpuści.
Słońce, które zagłusza satelitę
To nasza ulubiona zagadka, bo ludzie zupełnie nie wiążą jej z porą roku. Dwa razy w roku, mniej więcej koło wiosennego i jesiennego zrównania dnia z nocą, Słońce w swojej wędrówce po niebie ustawia się dokładnie za satelitą. Wtedy do anteny, oprócz słabego sygnału z kosmosu, wpada potężny szum naszej gwiazdy. Antena słyszy wszystko naraz i głupieje, trochę jak rozmowa szeptem zagłuszona przez krzyczący tłum.
Efekt? Obraz rozpada się i znika, ale tylko na kilka, najwyżej kilkanaście minut, mniej więcej o tej samej godzinie przez parę dni z rzędu. Potem temat sam gaśnie. Zjawisko to, fachowo zwane olśnieniem słonecznym, dotyczy każdego satelity na orbicie, więc i naszego Hotbirda, i Astry, na której łapiemy TV Trwam, Radio Maryja czy kanały niemieckie. Nic się tu nie zepsuło, nie ma po co wzywać serwisu ani szarpać talerzem. Co ciekawe, większy talerz wychodzi z tego szybciej niż mały, bo zbiera mocniejszy sygnał i szum mniej mu szkodzi.
Jesień, mgła i pierwsza wilgoć
Jesień to przedsmak kłopotów zimowych. Sama gęsta mgła czy długa mżawka rzadko zwala obraz całkowicie, ale potrafi obciąć zapas jakości tak, że słabo ustawiona antena zaczyna mrugać. Gorzej, jeśli wilgoć dobierze się do złączy. Woda wchodzi pod niedokręconą lub źle uszczelnioną nakrętkę przy konwerterze, a po kilku tygodniach styk zaczyna korodować. Objaw narasta podstępnie: z miesiąca na miesiąc obraz coraz częściej się zacina, a my obwiniamy dekoder.
Dlatego jesienią warto przelecieć wszystkie połączenia. Złącze powinno być dokręcone na rękę solidnie, ale bez przesady, najlepiej zabezpieczone uszczelką albo taśmą samowulkanizującą. Jeśli kabel z czasem zmatowiał i kruszy się przy zgięciu, lepiej go po prostu wymienić, niż walczyć z zanikami. Wymiana kawałka przewodu bywa skuteczniejsza i tańsza niż kolejne regulacje talerza.
Zima, czyli śnieg na czaszy
Zimą wracamy do punktu wyjścia, znów coś fizycznie zasłania talerz, tyle że teraz robi to śnieg. Mokra, lepka warstwa na czaszy i na główce konwertera działa jak zatyczka, sygnał nie ma jak się odbić. Dobra wiadomość jest taka, że większość domowych anten stoi prawie pionowo, lekko pochylona, więc suchy puch sam z nich zjeżdża. Schody zaczynają się przy śniegu mokrym i przy oblodzeniu.
Zanim wespniecie się po drabinie, jedno ostrzeżenie: zimą dach bywa śliski i upadek to nie żarty. Jeśli już musicie odśnieżyć talerz, róbcie to delikatnie, miotłą albo szczotką na kiju, nigdy ostrym skrobakiem, bo zarysowana czasza i wgnieciony konwerter narobią więcej szkody niż sam śnieg. Z domowych sposobów na przyszłość sprawdzają się:
- natarcie czaszy woskiem do karoserii, żeby śnieg się ześlizgiwał,
- przetarcie jej odrobiną płynu do naczyń przed nadejściem opadów,
- nasunięcie na konwerter szczelnej osłonki chroniącej złącze przed wodą.
Bywają też talerze podgrzewane, z matą grzewczą pod czaszą i termostatem, ale to rozwiązanie raczej dla miejsc, gdzie śnieg sypie tygodniami, a nie dla typowego domu pod stolicą. Druga zimowa pułapka to mróz w parze z wiatrem. Wystarczy, że uchwyt przemarznie i odrobinę puści, talerz przesunie się o włos i jakość leci na pysk, choć na oko wszystko stoi jak stało. Po większej wichurze sprawdźcie więc, czy paski w dekoderze trzymają ten sam poziom co latem. Jeśli jakość spadła o kilkanaście procent, antena prosi się o ponowne namierzenie, i tu zwykle przyda się ktoś z miernikiem, bo na oko trudno trafić w ten sam punkt.
Jak zostawić sobie zapas na gorsze dni
Wszystkie te kłopoty łączy jedno: najmocniej dają w kość tam, gdzie antena od początku stała ledwo na zielono. Dlatego przy montażu nie walczymy o ładny obraz tu i teraz, tylko o jak najwyższą jakość przy pogodnym niebie, żeby zostało z czego schodzić podczas deszczu i śniegu. Pomaga w tym talerz raczej 80 cm niż mniejszy, dobry konwerter o niskim własnym szumie, porządny kabel i złącza, które nie wpuszczają wody. Na starcie kosztuje to nieco więcej, za to przez lata oszczędza wchodzenia na dach w środku stycznia.
Najczęstsze pytania o sygnał w różnych porach roku
Jak sprawdzić siłę i jakość sygnału w moim dekoderze?
W pudełkach Polsat Box i w dekoderach Canal+ przytrzymajcie przez około 3 sekundy czerwony klawisz z literką i. Wyskoczy okienko z paskiem siły i paskiem jakości. Oba powinny być zielone, a sam pasek jakości najlepiej powyżej 3/4 długości. Warto sprawdzić to na kilku kanałach z różnych transponderów.
Dlaczego obraz znika tylko podczas deszczu, choć antena jest dobrze ustawiona?
Krople wody w powietrzu i na główce konwertera tłumią sygnał, więc nawet poprawnie wycelowany talerz może na chwilę stracić obraz przy ulewie. Jeśli zaniki są częste już przy lekkim deszczu, to znak, że antena ma za mały zapas jakości. Pomaga większy talerz, na przykład 80 albo 90 cm, oraz lepsze namierzenie.
Co zrobić, gdy śnieg na antenie blokuje sygnał?
Zmiećcie śnieg z czaszy i konwertera miękką szczotką lub miotłą, nigdy ostrym narzędziem. Na przyszłość natrzyjcie czaszę woskiem do karoserii albo przetrzyjcie płynem do naczyń, dzięki czemu śnieg będzie się zsuwał sam. Pamiętajcie o ostrożności na oblodzonym dachu.
Dlaczego telewizja zanika o tej samej porze przez kilka dni wiosną?
To najczęściej olśnienie słoneczne. Dwa razy w roku, koło wiosennego i jesiennego zrównania dnia z nocą, Słońce staje dokładnie za satelitą i zagłusza jego sygnał szumem. Zanik trwa od kilku do kilkunastu minut o podobnej godzinie przez parę dni, po czym sam mija. Nic nie trzeba naprawiać.
Jaki talerz wybrać, żeby pogoda mniej psuła odbiór?
Dla naszego rejonu pewnym wyborem jest czasza 80 cm; mniejsza daje obraz przy ładnej pogodzie, ale szybciej odpuszcza przy deszczu i śniegu. Do tego dobry konwerter o niskim własnym szumie, porządny kabel i szczelne złącza. Taki zestaw daje większy zapas jakości na trudne dni.
©Copyright 2012, lekhafoods, All Rights Reserved




















